Chapter 2





Po krótkiej chwili ciszy, postanowiłam się odezwać.

- Zawsze tak było. - westchnęłam - Ale po tym, kiedy odszedłeś pozostało mi jedynie to. - spojrzałam na rysunki - Dlaczego mnie zostawiłeś? - zapytałam.

Mężczyzna lekko uchylił usta, pewnie sam nie wiedział co ma powiedzieć, ja byłam pierwsza. Uderzyłam go w policzek, lekko ponieważ nie miałam na tyle siły, by go naprawdę sprać. Należało mu się. Za te wszystkie marzenia, które zrujnował swoim zachowaniem. Byliśmy szczęśliwi razem, myśleliśmy o założeniu rodziny, o zamieszkaniu razem w wielkim domu wypełnionym naszą miłością. A on? Wyjechał. 


- Dlaczego mi to zrobiłeś Chris?  Dlaczego? - zapytałam z wyrzutem w oczach - Znudziłeś się mną? Przestałeś mnie kochać? - spojrzałam na niego smutnym wzrokiem.

Po chwili poczułam jak po moim policzku spłynęła pojedyncza łza. Nie byłam jeszcze gotowa na takie spotkanie. Przecież pogodziłam się z tym, że umarł już dawno temu. Otarłam łzę i spojrzałam na niego. Znałam go, wiedziałam że ten widok mu łamie serce, zresztą znam go na wylot. Po chwili poczułam jak próbuje mnie przytulić, próbowałam mu się oprzeć i go odepchnąć, ale nie wyszło.


- Puść mnie. - mruknęłam - Zostaw mnie! - syknęłam głośniej.
- Chciałem wrócić, jednak nie było to tak proste jak Ci się wydaje. Wytłumaczę Ci wszystko... - cicho wspomniał i przytulił mnie jeszcze mocniej.

Im bardziej się opierałam tym bardziej mnie ściskał, a ja byłam bardziej zrozpaczona. Po chwili usłyszałam skrzyp drzwi od mojego mieszkania i głos mego młodszego brata.

- Scarlett... - - usłyszałam zaspany głos dziecka.

W tym samym czasie udało mi się oswobodzić z jego ramion, ponieważ Michiel skutecznie odwrócił uwagę Tony'ego. Chwyciłam rysunki, prawdopodobnie nie wszystkie a ich większość i spojrzałam na mężczyznę, który patrzył na mojego brata. Dobrze pamiętam jak się nim opiekował, byli dobrymi znajomymi. Jednak Michiel był wtedy zbyt mały, aby to pamiętać. 

- Dobranoc, Panie Drum.  - powiedziałam cicho jak najszybciej zamykając za sobą drzwi. 

Kiedy je zamknęłam oparłam się o nie i odetchnęłam z lekką ulgą. Więc mój ukochany jednak żyje, to najważniejsze. Okaże się czy los chciał złączyć nasze drogi ponownie. Spojrzałam na mego brata, który z uwagą patrzył przez okno i spoglądał jak Chris wychodzi z kamienicy. Podeszłam obok i ułożyłam dłoń na jego ramieniu.

- To Chris? - zapytał cicho mój brat.

Pozostawiłam to pytanie bez odpowiedzi, ponieważ sama nie byłam pewna czy to naprawdę ten Chris, którego naprawdę kocham.

(...) Przez ostatnie kilka dni rozmyślałam nad tym wszystkim co się wydarzyło, a szczególnie tego wieczoru przed moim mieszkaniem. Szczerze mówiąc to trudno mi było w to uwierzyć, że Chris powrócił do mojego świata żywych. Byłam na niego zła, szczególnie za to że nie dał mi znaku życia. Może gdyby zwyczajnie odszedł nie cierpiałabym tak bardzo jak to teraz wygląda i wcześniej.  Może nadal go potrzebuję? Czasem tak i to bardzo. Jest moim aniołem stróżem, a nawet bohaterem, którego bardzo mocno pokochałam. Mimo wszystko postaram się nadal grać niedostępną, żeby nie myślał że od razu mu wybaczę. O nie! Nie ma tak łatwo Panie Drum! Będziesz musiał zawalczyć o moje uczucie, chociaż szczerze powiedziawszy to chyba bym mu się oddała przy pierwszej lepszej okazji. Ale nie! Musisz być twarda Scarlett.
Przez ostatnie dni niewiele się wydarzyło, w sumie to już nigdy więcej go nie spotkałam, chociaż w sumie to nie wiem, może on miał mnie na oku, a ja po prostu nie byłam tego świadoma. Można powiedzieć, że straciłam nadzieję na to, że jeszcze kiedykolwiek go zobaczę. Może po tym całym cyrku postanowił dać sobie spokój ze mną. Kto wie? Gdy już odprowadziłam młodszego brata do mieszkania po szkole, postanowiłam się udać do pracy. Dzisiaj nie chciałam się spóźnić, ponieważ zapowiadało się ruchliwe południe. Zerknęłam na telefon, była dopiero 16:51, do mojej zmiany pozostało 9 minut. Spokojnie zdążę. Nagle jednak, ktoś wziął mnie na ręce, byłam przerażona, ponieważ nie mogłam dostrzec jego twarzy.
Po chwili usłyszałam jego głos, można powiedzieć że się trochę uspokoiłam, ponieważ wierzyłam że nie zrobi mi krzywdy. Mimo to nadal byłam przerażona i wściekła na niego za to szaleńcze posunięcie. Jak mógł mi to zrobić?! Zabiję go.






Komentarze

  1. Przeczytałam Durm zamiast Drum XDDDD
    Nakopie temu Durniowi, że mi w głowie cały czas siedzi -.- xD
    Cuuuudo ❤❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  2. Wpadłam tu przez przypadek i widzę, że się opłacało ;)
    Nadrobiłam wszystko i bardzo mi się spodobało ;)
    Informuj mnie jakbyś mnie mogła :)
    I zapraszam na mojego nowego bloga :)
    https://chantajeshakiramaluma.blogspot.com/2018/02/prologo.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
  3. jprd, ci faceci to o wiele za bardzo mieszają babom w życiu, znikają i myślą, że jak wrócą, to znów będzie bajeczka :/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz